sobota, 30 marca 2019

Od Daniela

Dzień był wyjątkowo słoneczny, choć ten piękny klimat psuł paskudny wiatr. Wziąłem szybki prysznic, zjadłem lekkie śniadanie, później wizyta na siłowni. Po niej wróciłem do domu ogarnąć się i godzinę później siedziałem w kawiarni, czekając na dziewczynę.
- Sorki za spóźnienie, korki. - Powiedziała od razu siadając naprzeciwko i załapała za kartę.
- Nic się nie stało, ale przejdźmy do rzeczy...
- Tak, mam jechać z tobą na to wesele, tak? - Nie odrywała wzroku od menu.
- Tak, ale jest jeszcze coś... - Nie odrywałem do niej wzroku. - Przez osiem dni musisz udawać moją narzeczoną. - Dodałem, dopiero teraz na mnie spojrzała.
- Żartujesz sobie typie? - Zadrwiła.
- Jestem całkowicie poważny, podnoszę stawkę do 10 tysięcy. - Odpowiedziałem spokojnie.
- Chyba żartujesz! - Od razu wstała.
- Nie rozumiem co to za problem, pobędziemy trochę razem i tyle. - Wzruszyłem ramionami.
- Chcesz mnie zaciągnąć do łóżka!
- Nie obraź się, ale... - Zilustrowałem ją wzrokiem. - Nie. - Dokończyłem pewnie.
Ta jedynie trzepnęła mnie lekko w policzek i wyszła zirytowana a ja zniechęcony oparłem czoło o stół zamykając oczy.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Layout by Alessa Belikov