Spojrzałem nieco zaskoczony na dziewczynę, która właśnie zjawiła się obok mojego stolika.
- To trochę źle brzmi, ale można tak to ująć. - Odparłem.
- Jestem wstępnie zainteresowana. - Usiadła naprzeciwko mnie.
- Pracujesz w tej branży? - Uniosłem lekko jedną brew.
- Um... Nie, ale to na pewno nic trudnego. - Uśmiechnęła się delikatnie. - Wyjaśnisz szczegóły?
- Dostałem zaproszenie na ślub brata. Jeśli pojawię się tam sam, rodzina nie da mi spokoju. Dlatego szukam dziewczyny, która zgodzi się udawać moją narzeczoną przez osiem dni.
- Gdzie jest haczyk?
- Nie ma, ale nie może ci przeszkadzać, że będziemy musieli się całować, przytulać, chodzić za rękę... To co normalna para. Płacę 10 tysięcy. - Wyjaśniłem. - Od razu mówię, nie chodzi mi o seks. Już tamta miała wybujałą wyobraźnię i zostałem spoliczkowany za jej domysły. - Dodałem szybko.
Adrea?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz