sobota, 30 marca 2019

Od Daniela c.d Andrei

- Daniel, miło cię widzieć. A... Kto to? - Zilustrowała wzrokiem Adree.
- To moja narzeczona, Andrea. - Odparłem.
- Miło mi. - Dziewczyna podała jej dłoń, ta niechętnie odwzajemniła gest.
- Czy miło to się okaże. Nazywam się Ludmiła. - Wyjęła z torebki płyn antybakteryjny i zaczęła przemywać dłonie. - Zawsze uważałam, że to starszy ma lepszy gust. Nie spóźnijcie się. - Uśmiechnąłem się i odeszła.
Pokreciłem jedynie głową i otworzyłem dziewczynie drzwi od samochodu.
- Nie przejmuj się. Dobrze, że sama się przedstawiła, bo do teraz nie miałem pojęcia jak się nazywa. - Zażartowałem szeptem.

?

Od Andrei c.d. Daniela

- Miło mi poznać. Daniel dużo mi o was opowiadał - uśmiechnęłam się podając dłoń na przywitanie.
- Doprawdy? A co takiego na przykład? - spytała Naomi.
- Na przykład to, że jesteś niesamowicie inteligentną osobą kochana - odparłam.
- Co racja to racja. A o mnie co możesz powiedzieć? - spytał Mike
- Cóż wspominał, że jesteś nawet przystojny... Ale na żywo trzeba stwierdzić, że Naomi ma niezwykłe szczęście - powiedziałam.
- My tu gadu gadu a czas leci kochani. Sala zamówiona czeka i nie wypada się spóźnić - przerwała nam rozmowę jakaś kobieta.


?

Od Daniela c.d Andrei

Lekko skinąłem głową i zajęliśmy wolne miejsca nieco bardziej z tyłu.
- Jakże miło znów zobaczyć całą tą rodzinkę. - Mruknąłem pod nosem rozglądając się po kościele.
- Jakoś chyba dasz radę? - Położyła swoją drugą dłoń na mojej.
Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem delikatnie.
- Nie ma innej opcji.
Niedługo potem rozpoczęła się cała ceremonia, przywitaliśmy się ze wszystkimi przed kościołem, podszedł do nas również mój brat z żoną.
- Noo, witam, kim jest twoja piękna towarzyszka? - Uśmiechnął się.
- Mike, podkreślam, ty masz już żonę, a ta piękna pani, to moja narzeczona, Adrea, więc łapska precz. - Uśmiechnąłem się minimalnie obejmując dziewczynę.
- Mike, miło mi. A to Naomi. - Uśmiechnął się do niej.
Wywróciłem jedynie oczami. Wiedziałem, jaki jest mój brat, jednak miałem szczerą nadzieję, że teraz się ogarnie i ustatkuje.

?

Od Andrei c.d. Daniela

- Zachowuj się naturalnie... Chyba, że naturalnie oznacza jak pawian to lepiej nie - uśmiechnęłam się lekko.
- Miało to mnie pocieszyć czy zmartwić? - zmarszczył brwi
- Raczej rozbawić ale chyba nie wyszło - odparłam. Ruszyliśmy do kościoła a ja poczułam na sobie ciekawskie spojrzenia. Uśmiechnęłam się pod nosem idąc dalej.
- Wolisz siedzieć na widoku czy w ukryciu? - spytał.
- Um... W ukryciu. Coś nie lubię być obserwowana przez tyle osób - szepnęłam

?

Od Daniela c.d Andrei

- No w porządku. - Uśmiechnąłem się lekko.
Dokończyliśmy pizzę, później odwiozłem ją do domu i sam też wróciłem do siebie.
Dzień przed wyjazdem zaprowadziłem Baxtera do kolegi, dałem mu też zapas karmy i wszystkie jego rzeczy. Około 6 rano pakowałem już walizkę Andrei do samochodu. Podróż zajmie nam kilka godzin, nie chcemy się spóźnić, więc wyjechaliśmy dość wcześnie.
****
- Strasuje się. - Odetchnąłem kiedy wysiedliśmy z auta pod kościołem i złapałem ją za rękę.

?

<nie da się nie zauważyć xd>

Od Andrei c.d. Daniela

- Właśnie... Dobre pytanie. Z jednej strony narzeczeństwo raczej mieszka razem.Z drugiej półtora roku nie jest aż tak mega długim okresem czasu więc... Sama nie wiem. - mruknęłam.
- No to może... Dopiero myślimy o tym i tyle - uśmiechnął się pocieszająco.
- Można i tak. Chociaż w sumie i tak się nie dowiedzą więc można mówić, że mieszkamy razem - powiedziałam ostrożnie

?

< o nieee... wena mi ucieka :c >

Od Daniela c.d Andrei

- Powiedzmy, że znamy się... Półtora roku. Taka myślę optymalna liczba. - Wzruszyłem lekko ramionami. - A oświadczyny... - Oparłem brodę o rękę. - Może zabrałem cię nad jezioro, gdzie wcześniej przygotowałem rozmantyczną kolację a przy zachodzie słońca klęknąłem i spytałem.
- Brzmi fajnie. - Uśmiechnęła się. - Mamy jakieś wspólne nawyki? Tradycje?
- Może w piątki spotykamy się u mnie albo u ciebie i oglądamy filmy do późna przy winie i zrzucamy z siebie ciężar całego tygodnia. A właśnie, mieszkamy osobno czy razem?

?

Od Andrei c.d. Daniela

- Przyszłam z Hektorem do weterynarza... Skubaniec uciekł z klatki i ganialiśmy go po całej klinice... A, że była tam pani z kotem to myślałam, że zejdę na zawał jak te przebrzydłe kocisko zje mojego ulubieńca i musiałeś mnie uspokajać? W sumie brzmi całkiem realnie - stwierdziłam ze śmiechem.
- Taki przebiegły ten twój zwierzak? - spytał Daniel.
- Bardziej niż się wydaje. Lepiej omówmy oświadczyny... I jak długo już niby jesteśmy razem.

?

Od Daniela c.d Andrei

- Co prawda to prawda. Mam psa, boksera. A ty?
- Szczurka. - Uśmiechnęła się lekko.
- Oo, kiedyś miałem świnkę morską. Cały czas kwiczała. - Również się delikatnie Uśmiechnąłem.
- Można się tego domyślić. - Odwzajemniła gest.
- A więc, jak się poznaliśmy i jak wyglądały oświadczyny. Masz jakiś pomysł? Poznać się mogliśmy... Jak przyszłaś ze swoim zwierzakiem do mojego gabinetu na przykład.

?

Od Andrei c.d. Daniela

- Matki nigdy nie poznałam. Zmarła przy porodzie. Zaś ojciec... No szkoda słów. Zawsze obwiniał mnie o to i dlatego wychowała mnie babcia. Można powiedzieć, że typowa rodzinka z "Dlaczego ja?". - powiedziałam odwracając wzrok. Jakoś nie lubiłam tematu mojej rodziny. Jak tylko mówiłam im prawdę zaraz uznawali mnie za ofiarę i zaczynali współczuć. Tylko czego? Ojciec może i mnie nie trawił za to babcia z dziadkiem robili wszystko co w ich mocy aby zapewnić mi szczęśliwe dzieciństwo.
- Ciekawe określenie. Tego jeszcze nie grali. - uśmiechnął się.
- A co? Mam rozpaczać z tego powodu? Jakby było po co i na co. Niektórzy mają gorzej... A inni lepiej. Ale jak to się mawia medal ma dwie strony - odparłam upijając trochę coli i zmieniłam temat- Masz jakieś zwierzęta?

?

Od Daniela c.d Andrei

- Ja... jestem uczulony na buraki, czosnek i jak zjem za dużo czekolady to dostaje wysypki. - Odpowiedziałem.
- Rozumiem, zapamiętam. - Posmarowała nowy kawałek pizzy sosem.
- Kiedy masz urodziny?
- 14 czerwca. A ty?
- 15 sierpnia.
- A ile masz lat?
- 21, a ty?
- 23. - Lekko skinąłem głową.
- Jakie masz zainteresowania?
- Cóż... zawsze bardzo lubiłem zwierzęta. Teraz lubię fotografię, książki, ale raczej aktualnie nie czytam. A ty?
- (jej zainteresowania) A opowiesz mi coś o swojej rodzinie?
- Eh, no są specyficzni. Przede wszystkim nie przejmuj się, jeśli będą jakieś docinki w twoją stronę. Wybujałe ego i te sprawy. - Westchnąłem.
- Brzmi tak, jakbyś za nimi nie przepadał. - Przechyliła lekko głowę na bok.
- Pieniądze niektórym ludziom odbiera mózg, oni są idealnym przykładem. Jak wiesz mam brata, jest starszy o 3 lata. No i siostrę, obecnie ma 5 lat. Ojciec chyba ma obecnie piąta żonę, co kolejna to gorsza. No i najważniejsze... To nie jest moja prawdziwa rodzina. Zostałem adoptowany jak miałem 8 lat, kilka miesięcy później rozstał się ze swoją żoną a ja zastałem wstedy z nim. - Opowiedziałem. - A jak jest z twoją?

Od Andrei c.d. Daniela

- Z tego co wiem to alergię mam na orzechy i pomidory. O innych alergenach mi nie wiadomo. Jak spuchnę jak balon to się dowiemy - wzruszyłam ramionami.
- Wolałbym nie dowiadywać się tego w ten sposób - stwierdził.
- A! No i żółcień pomarańczowa - przypomniałam sobie najnowszy alergen który odkrył lekarz.
- Co to jest u diabła? - zdziwił się.
- Taki tam... alergen. Znajdziemy ją przykładowo w marcepanie, płatkach zbożowych czy innych wyrobach cukierniczych. A tak kochałam marcepan - westchnęłam.
- Kijowo trochę rezygnować tak ze słodyczy co? - spytał
- Nie ma się czym martwić. Przynajmniej nauczyłam się czytać składy... No i zaczęłam sama się bawić w cukiernika. Nawet ciekawe przepisy można znaleźć w necie - odparłam machnąwszy na to ręką i dodałam. - A jak to jest z tobą? Jakieś alergie?

?

Od Daniela c.d Andrei

Lekko skinąłem głową i po niedługim czasie wjechaliśmy na wyższe piętro. Zdecydowaliśmy się na pizzę z owocami morza i ostrym sosem, do popicia wzięliśmy colę.
- A więc nam kilka pytań... Czym się zajmujesz?
- Całkiem niedawno otworzyłam własną księgarnie. - Uśmiechnęła się lekko.
- Ciekawie. Twoje ulubione jedzenie?
- Czekaj, a ty gdzie pracujesz? Prowadzę swój bar i gabinet weterynaryjny, w którym pracuję. - Odparłem. - A moje ulubione jedzenie tooo nie wiem, chyba nie mam ulubionego, ale bardzo nie lubię kawioru, cynamonu.
- Ulubione danie to sushi, a znienawidzone, zdecydowanie pierogi z owocami! - Skrzywiła się lekko. - A jaki jest twój ulubiony kolor?
- Niebieski. A twój?
- Niebieski, fioletowy. - Wzięła łyka coli.
- Jesteś na coś uczulona? Nie chce żeby podali ci coś, co może ci zaszkodzić.

?

Od Andrei c.d. Daniela

- Chyba nie mam innego wyboru - uśmiechnęłam się pozwalając aby chłopak założył mi pierścionek na palec.
- Zawsze mamy jakiś wybór - odparł.
- W teorii. W praktyce różnie to wychodzi - wzruszyłam ramionami.
- W jakich przypadkach na przykład? - spytał
- Hmmm... Na przykład czy zamówić pizzę czy chińszczyznę. W teorii masz wybór a w praktyce nie. Bo za ciebie wybiera twoja ochota na dane jedzenie - zaśmiałam się.
- Skoro mowa o jedzeniu. Idziemy coś zjeść? Piętro wyżej jest spoko knajpka. Jest tam i pizza i chińszczyzna - uśmiechnął się.
- Eeeeee... W sumie spoko opcja. - wzruszyłam ramionami.

?

Od Daniela c.d Adrei

Chodziliśmy po kilku sklepach, aż w końcu wybraliśmy kilka i Andrea poszła je przymierzyć i w każdej się pokazywała.
- No jak dla mnie... W tej wyglądasz najpiękniej.
- Też mi się podoba. - Uśmiechnęła się lekko.
Kupiliśmy więc tą sukienkę, buty do kompletu i poszliśmy wybrać pierścionek, z którym poszło nam bardzo szybko.
- A więc, pozwolisz? - Spytałem wyjmując pierścionek z pudełeczka.

?

Od Andrei c.d. Daniela

- Chyba można zacząć od sukienki. Mam wrażenie, że to zajmie nam najwięcej czasu - westchnęłam.
- Czemu? Aż tak wybredna jesteś? - zaśmiał się.
- Chciałabym. Raczej co by na mnie pasowało - wzruszyłam ramionami.
- Z twoją figurą? - spytał zdziwiony Daniel.
- Raczej z karnacją... - uśmiechnęłam się. Spokojnym krokiem ruszyliśmy w stronę najbliższego sklepu, który nas interesował.

Daniel?

<teraz uciekam do mycia... nie wiem kiedy wrócę XD>

Od Daniela c.d Andrei

Byłem właśnie w drodze do gabinetu, kiedy dostałem SMS od dziewczyny. Zastanowiłem się chwilę, nim odpisałem.
"Mam czas i jutro i za trzy dni."
W sumie taka prawda. Prowadząc własny gabinet mam takie ułatwienie, że mogę wymienić się z kimś dyżurami i łatwo mnie złapać dzięki temu.
"No to możemy iść jutro... 12 Ci pasuje?"
"Pewnie, podrzuć mi adres to podjadę po Ciebie. Chyba, że wolisz spotkać się na miejscu?"
Chodzenie i pisanie sms'ów jednocześnie, to bardzo zły pomysł. Prawie zarobiłbym drzwiami w nos. Wszedłem do środka i wszedłem do swojego gabinetu. Dziewczyna w tym czasie wysłała mi swój adres, chwilę po tym zaprosiłem pierwszego pacjenta do środka.

********

Następnego dnia, równo o 12 stałem pod domem dziewczyny, chwilę później jechaliśmy już do galerii. Nie była to jeszcze godzina szczytu, więc ulice nie były zakorkowane, dało się normalnie przejechać. Znaleźliśmy miejsce w parkingu podziemnym i weszliśmy do środka.
- Pierw pierścionek, sukienka, czy co? - Zapytałem kiedy wjeżdżaliśmy ruchomymi schodami na parter galerii.

?

Od Andrei c.d. Daniela

- Jasne. Dobry pomysł - uśmiechnęłam się i wstałam od stolika. Pożegnałam się z Danielem i rozejrzałam się za Carol jednak tej nigdzie nie było. Wzruszyłam ramionami i wyszłam z kawiarni idąc spokojnym krokiem w stronę szpitala aby odwiedzić babcię. O tej godzinie w sumie i tak nie miałam nic innego do roboty.

***

Po powrocie do domu otworzyłam klatkę aby Hektor ( szczur XD) pobiegał do pokoju a sama zerknęłam na kalendarzyk. Jutro bym miała sporo czasu a jakby nie pasowało jemu to najbliższy termin za trzy dni. Westchnęłam cicho patrząc na zwierzaka, który wdrapywał się na kołdrę.

~Masz jutro czas może? Albo za trzy dni?~  wysłałam krótkiego SMS z zapytaniem.

Daniel?

Od Daniela c.d Adreii

- Wszystko zaplanowane jest na za tydzień. W tym czasie ogarniemy pierścionek, sukienkę... co tylko trzeba. - Odparłem.
- No więc w porządku. Zapiszesz mi swój numer? - Podsunęła mi telefon.
- Dobry pomysł. - Wymieniliśmy się numerami. - No i tak, jestem Daniel. - Podałem jej dłoń.
- Adrea. - Odwzajemniła.
- Ładne imię. - Uśmiechnąłem się lekko. - Napisz gdy tylko będziesz miała czas na zakupy. Wtedy od razu możemy coś zjeść w galerii, pogadamy. - Zaproponowałem.

Adrea?

Od Andrei cd Daniela

 - Spokojnie... Ja nie policzkuję z tak błahych powodów. - uśmiechnęłam się.
 - Przynajmniej w tej kwestii mogę być spokojny - stwierdził.
 - No możesz. Powiesz mi więcej szczegółów czy sam ich nie masz? - spytałam.
 - No szczegóły to trzeba ustalić. Przede wszystkim to jak się poznaliśmy oraz no nie wiem. Moment zaręczyn? - wzruszył ramionami. Skinęłam lekko głową i zaczęliśmy omawiać szczegóły tego wszystkiego tak aby wyglądało chociaż na prawdopodobne.
 - Czyli jesteś pewna, że w to wchodzisz? - upewnił się.
  - Jasne, że tak. Tylko od kiedy do kiedy by to było? - spytałam

Daniel?

Od Daniela c.d Adreii

Spojrzałem nieco zaskoczony na dziewczynę, która właśnie zjawiła się obok mojego stolika.
- To trochę źle brzmi, ale można tak to ująć. - Odparłem.
- Jestem wstępnie zainteresowana. - Usiadła naprzeciwko mnie.
- Pracujesz w tej branży? - Uniosłem lekko jedną brew.
- Um... Nie, ale to na pewno nic trudnego. - Uśmiechnęła się delikatnie. - Wyjaśnisz szczegóły?
- Dostałem zaproszenie na ślub brata. Jeśli pojawię się tam sam, rodzina nie da mi spokoju. Dlatego szukam dziewczyny, która zgodzi się udawać moją narzeczoną przez osiem dni.
- Gdzie jest haczyk?
- Nie ma, ale nie może ci przeszkadzać, że będziemy musieli się całować, przytulać, chodzić za rękę... To co normalna para. Płacę 10 tysięcy. - Wyjaśniłem. - Od razu mówię, nie chodzi mi o seks. Już tamta miała wybujałą wyobraźnię i zostałem spoliczkowany za jej domysły. - Dodałem szybko.

Adrea?

Od Andrei cd Daniela

Siedziałam akurat z Carol w kawiarni i robiłyśmy burzę mózgów w sprawie pieniędzy na operację babci. Zbiórka nie wchodziła w grę z dwóch powodów... Szkicowałam coś w notatniku myśląc i czekając aż przyjaciółka wróci z łazienki. Gdy w końcu się pojawiła nie mogła nawet usiąść z podekscytowania.
 - Słuchaj nie uwierzysz! Wiem jak możesz zdobyć te pieniądze. - uśmiechnęła się.
 - Hmmm? Niby jak? Oświeć mnie bo ja mam pustkę w głowie - mruknęłam.
 - Tamten chłopak szuka dziewczyny do towarzystwa. Oferuje 10 kafli za akcję - powiedziała wskazując osobnika siedzącego kilka stolików dalej. Wyglądał jakby miał się zaraz załamać. Uniosłam lekko brew i spojrzałam na przyjaciółkę.
 - Gdzie tkwi haczyk? - spytałam znów zerkając na nieznajomego.
 - Tego nie usłyszałam... Więc tutaj już twoja rola. Iść i wybadać sprawę - odpowiedziała niemal zwalając mnie z krzesła w kierunku chłopaka. Pokręciłam głową rozbawiona i spokojnym krokiem podeszłam do niego.
 - Podobno szukasz dziewczyny do wynajęcia - powiedziałam z lekkim uśmiechem.

Daniel?

Od Daniela

Dzień był wyjątkowo słoneczny, choć ten piękny klimat psuł paskudny wiatr. Wziąłem szybki prysznic, zjadłem lekkie śniadanie, później wizyta na siłowni. Po niej wróciłem do domu ogarnąć się i godzinę później siedziałem w kawiarni, czekając na dziewczynę.
- Sorki za spóźnienie, korki. - Powiedziała od razu siadając naprzeciwko i załapała za kartę.
- Nic się nie stało, ale przejdźmy do rzeczy...
- Tak, mam jechać z tobą na to wesele, tak? - Nie odrywała wzroku od menu.
- Tak, ale jest jeszcze coś... - Nie odrywałem do niej wzroku. - Przez osiem dni musisz udawać moją narzeczoną. - Dodałem, dopiero teraz na mnie spojrzała.
- Żartujesz sobie typie? - Zadrwiła.
- Jestem całkowicie poważny, podnoszę stawkę do 10 tysięcy. - Odpowiedziałem spokojnie.
- Chyba żartujesz! - Od razu wstała.
- Nie rozumiem co to za problem, pobędziemy trochę razem i tyle. - Wzruszyłem ramionami.
- Chcesz mnie zaciągnąć do łóżka!
- Nie obraź się, ale... - Zilustrowałem ją wzrokiem. - Nie. - Dokończyłem pewnie.
Ta jedynie trzepnęła mnie lekko w policzek i wyszła zirytowana a ja zniechęcony oparłem czoło o stół zamykając oczy.

?
Layout by Alessa Belikov