- Powiedzmy, że znamy się... Półtora roku. Taka myślę optymalna liczba. - Wzruszyłem lekko ramionami. - A oświadczyny... - Oparłem brodę o rękę. - Może zabrałem cię nad jezioro, gdzie wcześniej przygotowałem rozmantyczną kolację a przy zachodzie słońca klęknąłem i spytałem.
- Brzmi fajnie. - Uśmiechnęła się. - Mamy jakieś wspólne nawyki? Tradycje?
- Może w piątki spotykamy się u mnie albo u ciebie i oglądamy filmy do późna przy winie i zrzucamy z siebie ciężar całego tygodnia. A właśnie, mieszkamy osobno czy razem?
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz