- No w porządku. - Uśmiechnąłem się lekko.
Dokończyliśmy pizzę, później odwiozłem ją do domu i sam też wróciłem do siebie.
Dzień przed wyjazdem zaprowadziłem Baxtera do kolegi, dałem mu też zapas karmy i wszystkie jego rzeczy. Około 6 rano pakowałem już walizkę Andrei do samochodu. Podróż zajmie nam kilka godzin, nie chcemy się spóźnić, więc wyjechaliśmy dość wcześnie.
****
- Strasuje się. - Odetchnąłem kiedy wysiedliśmy z auta pod kościołem i złapałem ją za rękę.
?
<nie da się nie zauważyć xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz